Rozdział 15.
‘’ – Słuchaj , ja już nie
wytrzymam ! Nie dam rady ! Muszę jej to powiedzieć ! Pewnie mnie odrzuci , nie
dbam o to ! Po prostu jej powiem ! ‘’ -
słyszałam głos Harrego .
Podniosłam się czym prędzej . Byłam w sypialni Nialla.
Zobaczyłam , że ubrudziłam mu z tuszu całą poduszkę. Wszystko przez płacz .
Świetnie , nie dość że spieprzyłam mu
życie , to jego poduszkę też .
Wybiegłam , udając się do salonu
. Uroniłam po drodze kilka łez , po przypomniał mi się powód tego wszystkiego.
Zobaczyłam Harrego rozmawiającego z Zaynem. Loczek dostrzegł mnie i czym
prędzej odwrócił się w moją stronę z miną , która wyrażała więcej bólu niż
strachu.
- Jus ? Co Ci się stało ? – pytał
z tym samym wyrazem twarzy.
- Wszystko . Bo wszystko się
wali. Nie wiem co mam robić – jąkałam się a z moich oczu dalej płynęły łzy
.
- Ale o czym ty mówisz ?
- Nieważne. Po prostu psuję wam
życie ! Zakończę to , obiecuję ! – krzyknęłam i pobiegłam do łazienki.
Zamknęłam się na klucz i zaczęłam szukać czegoś ostrego. Ktoś obijał się do
drzwi.
- Jus , otwórz ! Co Ty wygadujesz
?! Ty nie psujesz nam życia ! Ty je zmieniasz na lepsze ! Nie rób nic głupiego
! Otwórz , proszę !
- Nie mam innego wyjścia !
- Ale ja Cię kocham !!!
- Ale ja jestem w ciąży !!!
* Nastała Grobowa cisza *
- W c-ciąży ? Z N-Niallem ? –
wyjąkał .
- Nie ,z dostawcą pizzy ! Co się głupio pytasz ?! To był twój
pomysł , żeby do tego doszło ! ‘’ BO TO KWESTIA CZASU … ‘’ I co teraz ?! Ja już nie chcę żyć ! – darłam
się tak głośno jak kobieta na
porodówce. Kurwa , znowu temat z ciążą …
Słyszałam jak Harry odszedł od
drzwi. Po krótkim czasie ktoś znowu walił w drzwi .
- Justine ! Otwieraj ! Już ! Nie
wygłupiaj się ! – słyszałam Louisa.
- Proszę ! Kochanie !
Porozmawiajmy ! – To był Niall.
- O czym chcesz rozmawiać ? No
pytam się , o czym ?! – płakałam .
- Jeżeli już mnie nie kochasz
… i wybierzesz Harrego , rozumiem. Ale ja Ciebie nie przestanę nigdy !
- O czym ty gadasz ?! Niall !
Idioto , ja jestem … jestem – nie
potrafiłam tego powiedzieć .
- Zmęczona i chce pobyć sama –
dokończył za mnie Lou.
- Jestem w ciąży do cholery
!
Usłyszałam jak jeden z nich
gdzieś pobiegł . Strzelałam , że to Horan.
- Słuchaj Jus. Pod szafką , jest
czarne pudełko . W nim masz test . Zrób go , teraz. Zanim Niall wróci !
–szeptał Lou.
- On nie wróci …
Podpełzałam do białej szafki i
wyciągnęłam owe pudełko . W kilka minut ‘ zrobiłam test’ .
- I jak ? – wypytywał.
- NIC , PUSTO – powiedziałam załamana.
- Daj mi wejść.
- Nie ma mowy .
- Przestań ! Otwórz drzwi , chcę
zobaczeć ! Jestem sam !
Niepewnie podeszłam do drzwi i
przekręciłam kluczyk . Do łazienki wtargnął Lou i obdarował swoim mocnym uściskiem . Wziął ode mnie test. Odczekaliśmy jeszcze
kilka minut .
- NIE JESTEŚ W CIĄŻY ! JEST
DOBRZE ! JEST NAWET LEPIEJ !
* Dalej płakałam *
- Czy ty mnie słyszałaś ? Jest po
staremu ! To zasługuje na przytulasa ,
chodź !
- Nie ! Wcale nie ! Nie jest
dobrze !
*Pomimo moich protestów , mnie
objął .
- Powiedziałam coś czego nie
chciałam ! Kurwa , nienawidzę tego !
- Cii , już dobrze . Naprawimy to
, najgorsze za nami – wyprowadził mnie powoli z łazienki i podstawił pod drzwi
jego pokoju .
- Prześpij się . To jest Ci teraz
najbardziej potrzebne . Jutro wszystko wróci do normy , zobaczysz .
- Czekaj…
- Chciałam Ci podziękować , ja …
- Nie dziękuj , idź spać - uśmiechnął się do mnie i oddalił .
Bez jakich kol wiek chęci do
życia i sił , opadłam na łóżko i zasnęłam. ZNOWU .


świetny jak zawsze!!
OdpowiedzUsuń