poniedziałek, 23 lipca 2012

15) Sytuacja bez wyjścia.


Rozdział 15.   


‘’ – Słuchaj , ja już nie wytrzymam ! Nie dam rady ! Muszę jej to powiedzieć ! Pewnie mnie odrzuci , nie dbam o to ! Po prostu jej powiem ! ‘’  - słyszałam głos Harrego .  

Podniosłam się czym prędzej . Byłam w sypialni Nialla. Zobaczyłam , że ubrudziłam mu z tuszu całą poduszkę. Wszystko przez płacz . Świetnie , nie dość że spieprzyłam mu  życie , to jego poduszkę też .  
Wybiegłam , udając się do salonu . Uroniłam po drodze kilka łez , po przypomniał mi się powód tego wszystkiego. Zobaczyłam Harrego rozmawiającego z Zaynem. Loczek dostrzegł mnie i czym prędzej odwrócił się w moją stronę z miną , która wyrażała więcej bólu niż strachu. 

- Jus ? Co Ci się stało ? – pytał z tym samym wyrazem twarzy.
- Wszystko . Bo wszystko się wali. Nie wiem co mam robić – jąkałam się a z moich oczu dalej płynęły łzy . 
- Ale o czym ty mówisz ?
- Nieważne. Po prostu psuję wam życie ! Zakończę to , obiecuję ! – krzyknęłam i pobiegłam do łazienki.  
Zamknęłam się na klucz i zaczęłam szukać czegoś ostrego. Ktoś obijał się do drzwi. 

- Jus , otwórz ! Co Ty wygadujesz ?! Ty nie psujesz nam życia ! Ty je zmieniasz na lepsze ! Nie rób nic głupiego ! Otwórz , proszę !
- Nie mam innego wyjścia !
- Ale ja Cię kocham !!!
- Ale ja jestem w ciąży !!! 

* Nastała Grobowa cisza *
- W c-ciąży ? Z N-Niallem ? – wyjąkał .
- Nie ,z dostawcą  pizzy ! Co się głupio pytasz ?! To był twój pomysł , żeby do tego doszło ! ‘’ BO TO KWESTIA CZASU … ‘’  I co teraz ?! Ja już nie chcę żyć ! – darłam się  tak głośno jak kobieta na porodówce.  Kurwa , znowu temat z ciążą …

Słyszałam jak Harry odszedł od drzwi. Po krótkim czasie ktoś znowu walił w drzwi .
- Justine ! Otwieraj ! Już ! Nie wygłupiaj się ! – słyszałam Louisa.
- Proszę ! Kochanie ! Porozmawiajmy ! – To był Niall.
- O czym chcesz rozmawiać ? No pytam się , o czym ?! – płakałam .
- Jeżeli już mnie nie kochasz …  i wybierzesz Harrego , rozumiem.  Ale ja Ciebie nie przestanę nigdy !
- O czym ty gadasz ?! Niall ! Idioto , ja jestem …  jestem – nie potrafiłam tego powiedzieć . 
- Zmęczona i chce pobyć sama – dokończył za mnie Lou.
- Jestem w ciąży do cholery ! 

Usłyszałam jak jeden z nich gdzieś pobiegł . Strzelałam , że to Horan.
- Słuchaj Jus. Pod szafką , jest czarne pudełko . W nim masz test . Zrób go , teraz. Zanim Niall wróci ! –szeptał Lou.
- On nie wróci …

Podpełzałam do białej szafki i wyciągnęłam owe pudełko . W kilka minut ‘ zrobiłam test’ .
- I jak ? – wypytywał.
- NIC  , PUSTO – powiedziałam załamana.
- Daj mi wejść.
- Nie ma mowy .
- Przestań ! Otwórz drzwi , chcę zobaczeć ! Jestem sam !

Niepewnie podeszłam do drzwi i przekręciłam kluczyk . Do łazienki wtargnął Lou i  obdarował swoim mocnym uściskiem .  Wziął ode mnie test. Odczekaliśmy jeszcze kilka minut . 

- NIE JESTEŚ W CIĄŻY ! JEST DOBRZE ! JEST NAWET LEPIEJ !
 * Dalej płakałam *  

- Czy ty mnie słyszałaś ? Jest po staremu !  To zasługuje na przytulasa , chodź ! 
- Nie ! Wcale nie ! Nie jest dobrze !

*Pomimo moich protestów , mnie objął . 

- Powiedziałam coś czego nie chciałam !  Kurwa , nienawidzę tego !
- Cii , już dobrze . Naprawimy to , najgorsze za nami – wyprowadził mnie powoli z łazienki i podstawił pod drzwi jego pokoju .
- Prześpij się . To jest Ci teraz najbardziej potrzebne . Jutro wszystko wróci do normy , zobaczysz .
 - Czekaj…
- Chciałam Ci podziękować , ja …
- Nie dziękuj , idź spać  - uśmiechnął się do mnie i oddalił .  
Bez jakich kol wiek chęci do życia i sił , opadłam na łóżko i zasnęłam. ZNOWU .  


1 komentarz: