Rozdział 14.
Obudziło mnie rażące światło. Przekręciłam się
na drugi bok. Nie miałam na sobie nic , prócz kołdry , którą się opatuliłam.
Spojrzałam na Nialla , który wstał
wcześniej ode mnie. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy.
- Hej słońce. Jak się czujesz ?
- Cudownie , kocham Cię.
Horan uśmiechnął się i namiętnie mnie
pocałował . Pod kołdrą , jeździł swoją ręką po moim udzie.
- Może to powtórzymy ? –
łobuzersko się uśmiechnął.
- Widzę , że Ci się spodobało .
Dla mnie bomba - zaśmialiśmy się
jednocześnie .
------------------------------------------
Po śniadaniu poszliśmy do Sali na
3 piętrze , gdzie znajdowało się ‘ mini studio’ . Wszyscy już na nas czekali.
Każdy wymienił jednoznaczne spojrzenia. Wiedzieliśmy o co chodzi.
- Niall , chodź na chwilę ,
pomożesz mi , bo to nie działa ! – zawołał Liam , a blondyn od razu poszedł za
jego głosem…
- I co ? Zmiany ? – spytał
podekscytowany Lou.
- Tak – zrobiłam słodki
uśmieszek.
- Coś słabo , w ogóle was nie
było słychać – powiedział Zayn , na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Za mocno spaliście i tyle –
wystawiłam im język
Zauważyłam , że Harry siedział
przybity. Nic się nie odzywał .
- Harold , co się stało? –
spytałam z troską.
- Y , Co? Nie , nic – sztucznie
się uśmiechnął.
- Justin e, pozwolisz na chwilę ?
– spontanicznie wstał Lou , pokazując mi ręką , że mam z nim wyjść.
- Pewnie..
*wyszliśmy z Sali*
- Słuchaj , jest coś o czym
musisz wiedzieć …
- O cholera ! Ja też o czymś
zapomniałam ! Muszę Ci powiedzieć .
- To razem , spokojnie . Na raz ,
dwa .. trzy ! Harry cię kocha !
- Zapomnieliśmy się zabezpieczyć
!
- Co ?! Jak to ?! –
wykrzyczeliśmy w tym samym czasie .
- Musisz to sprawdzić , czy , no
wiesz ... nie jesteś …
- Boże..
- Jestem z Tobą, nie martw się –
mocno mnie przytulił .
- Dzięki , ale co z Harrym ?
- Nim na razie się nie
przejmuj. Co innego jest teraz
ważniejsze.
* Po chwili wróciliśmy do reszty*
Zachowywaliśmy się , gdyby nic
się nie stało. Natomiast sprawa była bardzo poważna . No bo kto normalny będąc
w moim wieku chciałby mieć dziecko ?! To wszystko zupełnie nie tak. Nie miało to wyglądać w ten sposób. ‘’ Cholera jasna , co ja teraz mam zrobić ?
‘’ – myślałam.
*Do Sali wszedł uradowany Niall.
*
Musnął wargami mój policzek i
usiadł obok.
Nagle wszystkiego mi się
odechciało i straciłam dobry humor. Blondyn to zauważył.
- Co jest kochanie ? – był
zmartwiony.
- Wiesz , źle się czuję . Pójdę się
położyć.
- Poczekaj , pójdę z Tobą – wstał
i pomógł mi się podnieść.
- Niall , nic mi nie jest.
Poradzę sobie. Z resztą to ważna próba. Zostań. – powiedziałam spokojnie , ale
stanowczo .
Musnęłam lekko jego usta , po
czym wyszłam. Zaczęło mi się kręcić w głowie , ale jakimś cudem trafiłam do
kuchni . Szukałam apteczki , miejąc nadzieję , że coś dla siebie znajdę. Natrafiłam na sporą masę tabletek .
Przeczytałam tylko , że są przeciwbólowe i bez zastanowienia połknęłam garść.
Popijając , poszłam do salonu i położyłam się wygodnie na sofie. W idealnej
chwili dostałam silnego bólu głowy.
‘’ Może to przez to , że wczoraj
trochę wypiłam ? Boże , przecież to jasne.
Dostałam opóźnionego kaca… Ale ja jestem głupia ,czy coś takiego w ogóle
istnieje ? A może to przez to , że jestem … Nie , NIE – rozmyślałam ,
niedowierzając. Jak mogliśmy zapomnieć o zabezpieczeniu ? Pieprzone gumki. To
takie ważne. Niestety WTEDY – myślami byłam gdzie indziej.. ''
Ból stawał się coraz silniejszy ,
więc zażyłam kolejną porcję tabletek. Czułam jak powoli odlatuję.Jakbym była na
fazie . Usłyszałam czyjeś kroki . Ktoś zbiegał po schodach.
Udałam , że śpię. Po chwili , ktoś już stał naprzeciwko mnie .
- Justine ? Śpisz ? Boże , Jus ! Słyszysz mnie ?!– to był Lou,
potrząsający mną .
- Uspokój się , tylko odpoczywam
.
- Czy z tobą jest całkiem źle ?!
W pudełku była cała masa tabletek , a teraz nie zostało prawie nic ! Ile wzięłaś ?!
- Nie twoja sprawa …
- Moja ! Właśnie , także moja !
Słuchaj , wiem , że jest ci ciężko i to jest dla Ciebie koszmar , ale to nie
powód , żeby odbierać sobie życie ! Zwariowałaś ?! Potrzebujemy Cię ! Przejdziemy
przez to razem , mimo wszystko ! Rozumiesz ?! Pytam się czy rozumiesz ?!
- Taa …
- Spójrz na mnie !
Niechętnie odwróciłam głowę w
jego stronę.
-
Teraz , pójdę do apteki i kupię test. Kiedy tu wrócę , masz kontaktować
! Pójdziesz i zrobisz z nim co trzeba . Chciałbym wiedzieć pierwszy .
Zaczęłam płakać . Nie , to nie
był płacz , tylko wycie z odrobiną łez w oczach.
- A co , jak będzie pozytywny ? Zniszczyłam
nam życie ! Niallowi , wam , sobie ..
Nie wiem co zrobię , chyba się zabiję – palnęłam.
- Zakazuję Ci tak mówić , cholera
! Słyszysz ?! Uspokój się – zrobił długi
wdech – Jestem przy Tobie i będzie dobrze . My wszyscy jesteśmy – przytulił
mnie mocno , po czym pocałował w czoło i wyszedł. *Zasnęłam na sofie *.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz