Rozdział 16.
Obudziłam się ze strasznym bólem
głowy. Z początku nic nie pamiętałam –
nie wiedziałam gdzie jestem , ale potem rozpoznałam sypialnię Louisa. Opornym
ruchem wstałam i wyszłam pokoju
. Postanowiłam pójść do łazienki .
Wykąpałam się , wysuszyłam włosy i wyprostowałam je. Spojrzałam w lustro - wyglądałam strasznie – tak samo się czułam.
Miałam podpuchnięte , czerwone oczy. Aby
zakryć opuchliznę , przejechałam lekko tuszem po rzęsach i nałożyłam odrobinę
podkładu. Niestety , aż tak bardzo to nie pomogło . Z rezygnacją przebrałam się
w dresy, a włosy spięłam w wysoki kucyk , udając się do kuchni , by móc coś
przekąsić.
Zchodząc po schodach , czułam
tremę. Nie wiedziałam , dlaczego. Czułam
się niechciana i obca. W salonie dostrzegłam chłopców. Niepewnym krokiem podeszłam bliżej kuchni ,
wzrok wbijając w podłogę. Ciszę przerwał Louis.
- Dzień dobry naszej królewnie !
– uśmiechnął się szeroko i przytulił mnie.
-
Nie wydaję mi się , że dobry – odparłam smutno.
- Właśnie widać – wtrącił się
Zayn . Louis spiorunował go wzrokiem ,
po czym mulat szybko dodał :
- Przepraszam , nie to miałem na
myśli .
- Nic nie szkodzi – grzebałam w
lodówce.
Nagle odwróciłam się w stronę
chłopaków. Nie zauważyłam wcześniej , że brakuje Nialla , Liama i Harrego .
- A gdzie …
- Na górze. Od wczoraj nie
wychodzili z pokojów – przerwał mi Liam , który zszedł z góry – Cześć , Tobie
chociaż sprzyja humor ?
- Nie do końca – wtuliłam się w
niego .
- Ej , ludzie ! Ale przecież nic
się nie stało ! Dlaczego każdy ma nastrój jak do pogrzebu ? Przecież Ona –
wskazał na mnie rękoma – nie jest w
ciąży ! To było nieporozumienie . Zapomnijmy o tej sprawie i będzie dobrze ! –
pocieszał wszystkich Lou.
- Tu nie chodzi o … - nie
dokończyłam , bo właśnie w tym momencie ze schodów zbiegli Harry i Niall.
Zapadła grobowa cisza.
Ponownie wbiłam wzrok w podłogę ,
a Lou stanął obok mnie i mocno objął mnie ramieniem. W tym momencie dziękowałam
właśnie za to , co zrobił . Dodało mi to trochę otuchy.
- Cześć wam – powiedzieli
równocześnie blondyn z loczkiem. Harry usiadł na kanapie , pomiędzy Liamem a
Zaynem , natomiast Horan szedł w moim
kierunku . Niestety zatrzymał się przy lodówce , wyciągając z niej jabłko.
Spojrzał na mnie. Dopiero teraz spostrzegłam , że ma równie mocno spuchnięte
oczy jak ja , gdy stałam przed lustrem. W niecałej sekundzie , obok Nialla
stanął Harry. To było straszne – wyglądał jeszcze gorzej. Nie mogłam na to
dłużej patrzeć , więc przedarłam się między nich i wybiegłam z płaczem z domu .
Usiadłam na schodach skulona , wycierając łzy w bluzkę.
Czułam się okropnie.
Skrzywdziłam kogoś . Tak bardzo tego żałuję. Nie śniło mi się nawet , żeby być
tu w tej chwili. No , może nie w tej , bo to akurat kiepski moment . Ale , żeby
być tutaj z nimi. Moimi idolami. Których tak bardzo kocham. I kocham mojego
chłopaka . Mojego cudownego chłopaka.
Niewiem , dlaczego wszystko muszę psuć.
Pff , co z tego , że spełniło się moje marzenie , skoro sama niszczę swoje szczęście.
Bezsens.
Poczułam ,że ktoś siada obok mnie
, ale starałam się to ignorować . Ręka tej osoby , dotknęła mojego uda.
- Tylko nie płacz , proszę. Nie mogę znieść
jak cierpisz – ku mojemu zaskoczeniu ,był to głos Harrego.
Uniosłam głowę , patrząc się w
pusta przestrzeń.
- Więc nie oglądaj mnie. Zniknę
Ci z oczu. Nie powinno mnie tu w ogóle być , wtedy byłoby o wiele lepiej. NIKT
by NIE CIERPIAŁ - jąkałam się przez łzy-
Nie sprawiłabym Ci tyle bólu.
- Jedyny ból jaki teraz czuję ,
jest spowodowany tym , że płaczesz.
Nawet nie wiesz , jaki jestem szczęśliwy i wdzięczny losu, że jesteś tu
teraz ze mną . Z nami. Powinienem raczej dziękować Niallowi.
Odwróciłam się w jego stronę i
spojrzałam w zielone oczy. Tak, cierpiał gorzej ode mnie , ale starał się to
ukryć.
- Przepraszam ! – rzuciłam mu się
w ramiona.
-Nie masz za co – przytulił mnie
mocno.
- Przepraszam , że Cię tak
potraktowałam . Wtedy , gdy nie dałam ci szansy wyrazić swoich uczuć w normalny
sposób. Tylko poprzez złość. I kiedy byłam dla Ciebie taka nie miła .
- O czym ty mówisz ? ZAWSZE jesteś dla mnie miła – lekko się
uśmiechnął.
- WTEDY … NIE BYŁAM –
powiedziałam cichutko przez zaciśnięte zęby.
- Nie przypominam sobie .
- Gdy dobijałeś się do łazienki i
… i powiedziałeś … powiedziałeś …
W tym momencie przypomniało mi
się , że wyznał mi miłość.
- T-ty mnie k-kochasz… -
wyjąkałam i rozpłakałam się bardziej.
- To chyba nie powód do płaczu ?
– zaśmiał się- Gdybyś Ty mi – przerwał , zamyślając się na dłuższą chwilę.
Nastąpiła cisza , ale zaraz dokończył – Powiedziała to samo , to raczej bym nie
płakał , chyba , że ze szczęścia – mówił rozmarzony.
Było mi go tak cholernie żal. Brzydko mówiąc : dupę mi ściskało , tym , że go ranię . Czułam
się jak … sama już nie wiem jak się mam nazwać . Pustą , cholerną , łamiącą
serca szmatą . Coś koło tego.
- Przepraszam.
- A teraz za co mnie przepraszasz
? – zdziwił się.
- Nie mogę Ci powiedzieć prawdy prosto w oczy. Chodzi o to , że …
- Że mnie kochasz , ale bardziej
Nialla, wiem o tym – próbował się uśmiechnąć ale wyszedł mu grymas.
- A jednak , mimo tego nie odpuścisz ? –
wyrwałam się z uścisku , patrząc mu
prosto w oczy.
- Chcę , żebyś była szczęśliwa.
Nie taka jak teraz – dotknął mojego mokrego policzka.
- Kochasz mnie aż tak, że chcesz , aby inny dawał mi szczęście ,
którym sam przecież jest …
- Dokładnie. Zrozumiałaś. Ale
proszę , chcę tu widzieć roześmianą Jus , a nie całą rozmazaną i
przepełniającą się bólem jej śliczną
buzię. Niall na moim miejscu , postąpiłby tak samo.
Byłam wtedy zmieszana. Nie
wiedziałam co mam robić. Przecież kochałam Horana , ale przed nim – Stylesa. Jednak dzięki blondynowi jestem tu , teraz. Zaś to Harry za mną przyszedł , a Niall –
totalnie mnie olał.
- Posłuchaj . Poznałem Cię dzięki Niallowi. On
Cię kocha i potrzebuje. Zrezygnował dla Ciebie ze swojej ‘ umowy’ …
- Dzięki Tobie – przerwałam , ale
on ciągnął dalej.
-
Musimy pamiętać , że nasz blondyn
jest też cholernie wrażliwy. Chowa swój smutek w sobie. Podczas takich dni,
najchętniej nie wychodziłby z pokoju. Dzisiaj Liam powiedział mu , że jesteście
wszyscy na dole . W tym właśnie TY. Tylko dlatego zszedł. Pomimo wszystkiego
chciał Cię zobaczeć. Nie wiem co mu odbiło, on Ciebie traci a o tym nie
wie. Wczoraj , kiedy wyznałem Ci co
czuję – Ty martwiłaś się bardziej o ciążę. To zrozumiałe. Dobrze , że na mnie
nakrzyczałaś. Byłem zaślepiony Tobą , a pozatym wszystko inne miałem w dupie.
Nie zdawałem sobie sprawy , jakie ryzyko
na siebie bierzemy. Dla mnie liczyłaś się Ty i Twoje szczęście , więc nawet do
łba mi nie przyszło o konsekwencjach.
Ja… Po prostu byłem w szoku, gdy powiedziałaś , że jesteś w ciąży. Dla
mnie , był to koniec. Bo nawet jeśli
nikt by się o tym nie dowiedział, to to dziecko było w końcu Nialla, nie
moje. Więc, to ja przepraszam. Ogromnie przepraszam. Pamiętaj , że będę na Ciebie czekał i możesz
na mnie liczyć, bo zawsze będę Cię kochał . A teraz idź do Nialla , bo pewnie tęskni jak cholera
– pocałował mnie w czoło i wstał .
Po tej długiej przemowie
zrozumiałam.
- Zaczekaj – rzuciłam. Podniosłam
się , mocno przytuliłam , dałam całusa w policzek i dodałam:
- Dziękuję, Haroldzie. Ale nie
płacz już więcej , to i ja nie będę.
Obydwoje się uśmiechnęliśmy i weszliśmy do środka.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz