poniedziałek, 30 lipca 2012

17) całe szczęście


Rozdział 17.   


Wchodząc do salonu , zauważyłam tylko Zayna i Liama. 

- Są na górze – powiedział Malik , uśmiechając się lekko.
- Dzięki – odwzajemniłam uśmiech , ale mój nastrój nie powrócił.
- Pamiętaj co powiedziałem – szepnął mi na ucho Harry , po czym wyszedł posyłając mi szeroki uśmiech. 

Weszłam na górę po schodach , kierując się w stronę sypialni blondyna. Przystanęłam , widząc , że Lou  wychodzi z jego pokoju. Spojrzał na mnie , i uśmiechnięty od razu podszedł.  

- Co z nim ?- spytałam zmartwiona.
- Trochę się biedak przejął Twoimi wczorajszymi słowami.  I … Wydaję mi się , że jest zazdrosny.
- O kogo ? – miałam dość problemów  na głowie, żeby zadręczać  się jeszcze myślą , ‘’ o kogo mój chłopak to  jeszcze nie jest zazdrosny ‘’ …
- No przecież nie o mnie – zaśmiał się – Idź , bo się już stęsknił – poklepał mnie po ramieniu i odszedł.

Niepewnie weszłam do sypialni. Niall leżał brzuchem na łóżku , a jego głowa  ze wszystkich stron otoczona była poduszkami różnej wielkości . 

- Louis , daj mi już spokój. Wybacz , ale nie mam ochoty widzieć już ani Ciebie , ani tej głupiej panny- beznamiętne rzucił , dalej nie wynurzając się spod poduszek.    

Nastała cisza. Poczułam jak pęka mi serce. 

- Louis ? Dalej tu stoisz? Przecież Ci mówiłem … - wynurzył się i spojrzał na mnie w szoku.
- G-głupiej ? To już Ci się znudziłam i jestem dla Ciebie głupia ? Świetnie !
- Nie , czekaj ! To nie tak ! Źle mnie zrozumiałaś !
- Nie wydaję mi się ! – wybiegłam , udając się przed dom.
- Pozcekaj ! – słyszałam jak za mną biegnie. 

Byłam już na schodach. Tam gdzie jakieś półgodziny temu siedziałam z Harrym.  Po chwili przybiegł Niall. Miał łzy w oczach … jak i ja.

- Nie uciekaj ode mnie ! Nie zostawiaj mnie ! – krzyczał , łapiąc mnie za ramię.
- Zostaw mnie ! – odepchnęłam go – Nie potrafię wytrzymać  chwili , kiedy Cie nie widzę , kiedy nie ma Cię obok ! Nie potrafię ! A kiedy chcę wszystko naprawić , Ty mówisz , że mnie nie chcesz !
- To nie tak !
- A jak ?! – popatrzałam w jego oczy.
- Louis przyprowadzał do mnie jakąś kobietę , która podobno była pielęgniarką  , jak i terapeutką !  Wymyślali , że jestem chory , bo przecież nic nie jadłem !  Zawracała mi głowę … Przypominała  o rzeczach ważnych w związku ,  podczas gdy nasz się sypał ! Miałem tego dosyć ! Chodziło o nią , nie o Ciebie ! 

Po tych słowach miałam wyrzuty sumienia .  ZNOWU . Rozpłakałam się na dobre .

- Jestem taka głupia , przepraszam ! Nie zasługuję na Ciebie ! 
- Nie mów tak.  Wiesz, chciałem Cię przeprosić , tylko nie płacz . Zostawiłem  Cię z tym samą. Pprostu wmurowało mnie , że jesteś w ciąży. Nie chcę Cię stracić. Kocham Cię ,  z resztą sama wiesz , rozwiązałem dla Ciebie ‘’ umowę’’ i …
- Czekaj , co ? Będziesz mi to teraz wypominać ?! Jeśli masz to robić , to daruj sobie . Nie kazałam Ci się ze mną kochać ! – Łzy lały mi się strumieniami , ale starałam się patrzeć mu prosto w oczy.
- Przepraszam , niepowinienem był tego mówić .  Jesteś moim całym życiem . A ja … Jestem zwykłym kretynem .
- No tu się zgodzę . Wiesz jak ja się czuję ? Ja… Ja… nawet sobie nie wyobrażasz … 

Przerwał mi pocałunkiem. Nie , to nie był zwykły pocałunek. Był przepełniony miłością i namiętnością.
Po chwili ujął moją twarz w dłonie i dalej patrząc w oczy powiedział : 

- Naprawdę . Kocham Cię. Nie wiem jak mam jeszcze to udowodnić , ale będę próbował. Nie umiem bez Ciebie żyć . Zachowałem się jak kompletny palant. Po prostu nie jestem jeszcze gotowy na dzie…
- Niall , ja nie jestem w ciąży – przerwałam mu.
- J-jak to ? Co ? Mówiłaś … - był zmieszany.
- Tak myślałam , ale zrobiłam test. Wynik był negatywny. Nie ma się co martwić.
- O mój Boże, nawet nie wiesz jak się cieszę- mocno mnie przytulił- Znaczy , chciałem powiedzieć , że chcę mieć z Tobą dzieci. Chcę , mieć rodzinę. Nasze małe Horaniątka będą biegały po domu , a Ty będziesz się budzić w moich ramionach i wszystko będzie idealne. WSZYSTKO w swoim czasie … bo…
- Rozumiem Niall , też Cię kocham .
- Och , to teraz wszystko gra ? Nie ma się czym martwić?  Wybaczysz mi ?
- Nie ma . Tak , kochanie.  I przepraszam …
- Nie Przepraszaj , to ja przepraszam. Skończmy ten temat – po długim pocałunku , złapaliśmy się za ręce i wróciliśmy do domu. 


16) wszystko się sypie ...


Rozdział 16.

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy.  Z początku nic nie pamiętałam – nie wiedziałam gdzie jestem , ale potem rozpoznałam sypialnię Louisa.  Opornym  ruchem wstałam i wyszłam  pokoju .  Postanowiłam pójść do łazienki . Wykąpałam się , wysuszyłam włosy i wyprostowałam je. Spojrzałam w lustro  - wyglądałam strasznie – tak samo się czułam. Miałam podpuchnięte  , czerwone oczy. Aby zakryć opuchliznę , przejechałam lekko tuszem po rzęsach i nałożyłam odrobinę podkładu. Niestety , aż tak bardzo to nie pomogło . Z rezygnacją przebrałam się w dresy, a włosy spięłam w wysoki kucyk , udając się do kuchni , by móc coś przekąsić. 
Zchodząc po schodach , czułam tremę.  Nie wiedziałam , dlaczego. Czułam się niechciana i obca. W salonie dostrzegłam chłopców.  Niepewnym krokiem podeszłam bliżej kuchni , wzrok wbijając w podłogę. Ciszę przerwał Louis. 

- Dzień dobry naszej królewnie ! – uśmiechnął się szeroko i przytulił mnie.
-  Nie wydaję mi się , że dobry – odparłam smutno.
- Właśnie widać – wtrącił się Zayn .  Louis spiorunował go wzrokiem , po czym mulat szybko dodał :
- Przepraszam , nie to miałem na myśli .
- Nic nie szkodzi – grzebałam w lodówce. 

Nagle odwróciłam się w stronę chłopaków. Nie zauważyłam wcześniej , że brakuje Nialla , Liama i Harrego .

- A gdzie …
- Na górze. Od wczoraj nie wychodzili z pokojów – przerwał mi Liam , który zszedł z góry – Cześć , Tobie chociaż sprzyja humor ? 
- Nie do końca – wtuliłam się w niego .
- Ej , ludzie ! Ale przecież nic się nie stało ! Dlaczego każdy ma nastrój jak do pogrzebu ? Przecież Ona – wskazał na mnie rękoma – nie jest  w ciąży ! To było nieporozumienie . Zapomnijmy o tej sprawie i będzie dobrze ! – pocieszał wszystkich Lou.
- Tu nie chodzi o … - nie dokończyłam , bo właśnie w tym momencie ze schodów zbiegli Harry i Niall. 

Zapadła grobowa cisza.

Ponownie wbiłam wzrok w podłogę , a Lou stanął obok mnie i mocno objął mnie ramieniem. W tym momencie dziękowałam właśnie za to , co zrobił . Dodało mi to trochę otuchy.   

- Cześć wam – powiedzieli równocześnie blondyn z loczkiem. Harry usiadł na kanapie , pomiędzy Liamem a Zaynem  , natomiast Horan szedł w moim kierunku . Niestety zatrzymał się przy lodówce , wyciągając z niej jabłko. Spojrzał na mnie. Dopiero teraz spostrzegłam , że ma równie mocno spuchnięte oczy jak ja , gdy stałam przed lustrem. W niecałej sekundzie , obok Nialla stanął Harry. To było straszne – wyglądał jeszcze gorzej. Nie mogłam na to dłużej patrzeć , więc przedarłam się między nich i wybiegłam z płaczem z domu . 
 Usiadłam na schodach skulona , wycierając łzy w bluzkę.  
Czułam się okropnie. 
 Skrzywdziłam kogoś . Tak bardzo tego żałuję. Nie śniło mi się nawet , żeby być tu w tej chwili. No , może nie w tej , bo to akurat kiepski moment . Ale , żeby być tutaj z nimi. Moimi idolami. Których tak bardzo kocham. I kocham mojego chłopaka .  Mojego cudownego chłopaka. Niewiem , dlaczego wszystko  muszę psuć. Pff , co z tego , że spełniło się moje marzenie , skoro sama niszczę  swoje szczęście.  
Bezsens.  
Poczułam ,że ktoś siada obok mnie , ale starałam się to ignorować . Ręka tej osoby , dotknęła mojego uda.

 - Tylko nie płacz , proszę. Nie mogę znieść jak cierpisz – ku mojemu zaskoczeniu ,był to głos Harrego. 

 Uniosłam głowę , patrząc się w pusta przestrzeń. 

- Więc nie oglądaj mnie. Zniknę Ci z oczu. Nie powinno mnie tu w ogóle być , wtedy byłoby o wiele lepiej. NIKT by NIE CIERPIAŁ  - jąkałam się przez łzy- Nie sprawiłabym Ci tyle bólu.
- Jedyny ból jaki teraz czuję , jest spowodowany tym , że płaczesz.  Nawet nie wiesz , jaki jestem szczęśliwy i wdzięczny losu, że jesteś tu teraz ze mną . Z nami. Powinienem raczej dziękować Niallowi. 

Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w zielone oczy. Tak, cierpiał gorzej ode mnie , ale starał się to ukryć.

- Przepraszam ! – rzuciłam mu się w ramiona.
-Nie masz za co – przytulił mnie mocno.
- Przepraszam , że Cię tak potraktowałam . Wtedy , gdy nie dałam ci szansy wyrazić swoich uczuć w normalny sposób. Tylko poprzez złość. I kiedy byłam dla Ciebie taka nie miła .
- O czym ty mówisz ?  ZAWSZE jesteś dla mnie miła – lekko się uśmiechnął.
- WTEDY … NIE BYŁAM – powiedziałam cichutko przez zaciśnięte zęby.
- Nie przypominam sobie .
- Gdy dobijałeś się do łazienki i … i powiedziałeś … powiedziałeś …
W tym momencie przypomniało mi się , że wyznał mi miłość.
- T-ty mnie k-kochasz… - wyjąkałam i rozpłakałam się bardziej.
- To chyba nie powód do płaczu ? – zaśmiał się- Gdybyś Ty mi – przerwał , zamyślając się na dłuższą chwilę. 
Nastąpiła cisza , ale zaraz dokończył – Powiedziała to samo , to raczej bym nie płakał , chyba , że ze szczęścia – mówił rozmarzony.   

  Było mi go tak cholernie żal.  Brzydko mówiąc :  dupę mi ściskało , tym , że go ranię . Czułam się jak … sama już nie wiem jak się mam nazwać . Pustą , cholerną , łamiącą serca szmatą . Coś koło tego. 

- Przepraszam.
- A teraz za co mnie przepraszasz ? – zdziwił się.
- Nie mogę Ci powiedzieć  prawdy prosto w oczy. Chodzi o to , że …
- Że mnie kochasz , ale bardziej Nialla, wiem o tym – próbował się uśmiechnąć ale wyszedł mu grymas.
 - A jednak , mimo tego nie odpuścisz ? – wyrwałam się z uścisku  , patrząc mu prosto w oczy.
- Chcę , żebyś była szczęśliwa. Nie taka jak teraz – dotknął mojego mokrego policzka.
- Kochasz mnie aż tak,  że chcesz , aby inny dawał mi szczęście , którym sam przecież jest …
- Dokładnie. Zrozumiałaś. Ale proszę , chcę tu widzieć roześmianą Jus , a nie całą rozmazaną i przepełniającą  się bólem  jej śliczną  buzię. Niall na moim miejscu , postąpiłby tak samo. 

Byłam wtedy zmieszana. Nie wiedziałam co mam robić. Przecież kochałam Horana , ale przed nim – Stylesa.  Jednak dzięki blondynowi  jestem tu , teraz.  Zaś to Harry za mną przyszedł , a Niall – totalnie mnie olał. 

 - Posłuchaj . Poznałem Cię dzięki Niallowi. On Cię kocha i potrzebuje. Zrezygnował dla Ciebie ze swojej ‘ umowy’ …
- Dzięki Tobie – przerwałam , ale on ciągnął dalej.
-  Musimy pamiętać , że  nasz blondyn jest też cholernie wrażliwy. Chowa swój smutek w sobie. Podczas takich dni, najchętniej nie wychodziłby z pokoju. Dzisiaj Liam powiedział mu , że jesteście wszyscy na dole . W tym właśnie TY. Tylko dlatego zszedł. Pomimo wszystkiego chciał Cię zobaczeć. Nie wiem co mu odbiło, on Ciebie traci a o tym nie wie.  Wczoraj , kiedy wyznałem Ci co czuję – Ty martwiłaś się bardziej o ciążę. To zrozumiałe. Dobrze , że na mnie nakrzyczałaś. Byłem zaślepiony Tobą , a pozatym wszystko inne miałem w dupie. Nie zdawałem sobie sprawy ,  jakie ryzyko na siebie bierzemy. Dla mnie liczyłaś się Ty i Twoje szczęście , więc nawet do łba mi nie przyszło o konsekwencjach.  Ja… Po prostu byłem w szoku, gdy powiedziałaś , że jesteś w ciąży. Dla mnie , był to koniec. Bo nawet  jeśli nikt by się o tym nie dowiedział, to to dziecko było w końcu Nialla, nie moje.  Więc,  to ja przepraszam. Ogromnie przepraszam.  Pamiętaj , że będę na Ciebie czekał i możesz na mnie liczyć, bo zawsze będę Cię kochał . A teraz  idź do Nialla , bo pewnie tęskni jak cholera – pocałował mnie w czoło i wstał . 

Po tej długiej przemowie zrozumiałam.
- Zaczekaj – rzuciłam. Podniosłam się , mocno przytuliłam , dałam całusa w policzek i dodałam:
- Dziękuję, Haroldzie. Ale nie płacz już więcej , to i ja nie będę.   
Obydwoje się uśmiechnęliśmy i weszliśmy do środka. 


poniedziałek, 23 lipca 2012

15) Sytuacja bez wyjścia.


Rozdział 15.   


‘’ – Słuchaj , ja już nie wytrzymam ! Nie dam rady ! Muszę jej to powiedzieć ! Pewnie mnie odrzuci , nie dbam o to ! Po prostu jej powiem ! ‘’  - słyszałam głos Harrego .  

Podniosłam się czym prędzej . Byłam w sypialni Nialla. Zobaczyłam , że ubrudziłam mu z tuszu całą poduszkę. Wszystko przez płacz . Świetnie , nie dość że spieprzyłam mu  życie , to jego poduszkę też .  
Wybiegłam , udając się do salonu . Uroniłam po drodze kilka łez , po przypomniał mi się powód tego wszystkiego. Zobaczyłam Harrego rozmawiającego z Zaynem. Loczek dostrzegł mnie i czym prędzej odwrócił się w moją stronę z miną , która wyrażała więcej bólu niż strachu. 

- Jus ? Co Ci się stało ? – pytał z tym samym wyrazem twarzy.
- Wszystko . Bo wszystko się wali. Nie wiem co mam robić – jąkałam się a z moich oczu dalej płynęły łzy . 
- Ale o czym ty mówisz ?
- Nieważne. Po prostu psuję wam życie ! Zakończę to , obiecuję ! – krzyknęłam i pobiegłam do łazienki.  
Zamknęłam się na klucz i zaczęłam szukać czegoś ostrego. Ktoś obijał się do drzwi. 

- Jus , otwórz ! Co Ty wygadujesz ?! Ty nie psujesz nam życia ! Ty je zmieniasz na lepsze ! Nie rób nic głupiego ! Otwórz , proszę !
- Nie mam innego wyjścia !
- Ale ja Cię kocham !!!
- Ale ja jestem w ciąży !!! 

* Nastała Grobowa cisza *
- W c-ciąży ? Z N-Niallem ? – wyjąkał .
- Nie ,z dostawcą  pizzy ! Co się głupio pytasz ?! To był twój pomysł , żeby do tego doszło ! ‘’ BO TO KWESTIA CZASU … ‘’  I co teraz ?! Ja już nie chcę żyć ! – darłam się  tak głośno jak kobieta na porodówce.  Kurwa , znowu temat z ciążą …

Słyszałam jak Harry odszedł od drzwi. Po krótkim czasie ktoś znowu walił w drzwi .
- Justine ! Otwieraj ! Już ! Nie wygłupiaj się ! – słyszałam Louisa.
- Proszę ! Kochanie ! Porozmawiajmy ! – To był Niall.
- O czym chcesz rozmawiać ? No pytam się , o czym ?! – płakałam .
- Jeżeli już mnie nie kochasz …  i wybierzesz Harrego , rozumiem.  Ale ja Ciebie nie przestanę nigdy !
- O czym ty gadasz ?! Niall ! Idioto , ja jestem …  jestem – nie potrafiłam tego powiedzieć . 
- Zmęczona i chce pobyć sama – dokończył za mnie Lou.
- Jestem w ciąży do cholery ! 

Usłyszałam jak jeden z nich gdzieś pobiegł . Strzelałam , że to Horan.
- Słuchaj Jus. Pod szafką , jest czarne pudełko . W nim masz test . Zrób go , teraz. Zanim Niall wróci ! –szeptał Lou.
- On nie wróci …

Podpełzałam do białej szafki i wyciągnęłam owe pudełko . W kilka minut ‘ zrobiłam test’ .
- I jak ? – wypytywał.
- NIC  , PUSTO – powiedziałam załamana.
- Daj mi wejść.
- Nie ma mowy .
- Przestań ! Otwórz drzwi , chcę zobaczeć ! Jestem sam !

Niepewnie podeszłam do drzwi i przekręciłam kluczyk . Do łazienki wtargnął Lou i  obdarował swoim mocnym uściskiem .  Wziął ode mnie test. Odczekaliśmy jeszcze kilka minut . 

- NIE JESTEŚ W CIĄŻY ! JEST DOBRZE ! JEST NAWET LEPIEJ !
 * Dalej płakałam *  

- Czy ty mnie słyszałaś ? Jest po staremu !  To zasługuje na przytulasa , chodź ! 
- Nie ! Wcale nie ! Nie jest dobrze !

*Pomimo moich protestów , mnie objął . 

- Powiedziałam coś czego nie chciałam !  Kurwa , nienawidzę tego !
- Cii , już dobrze . Naprawimy to , najgorsze za nami – wyprowadził mnie powoli z łazienki i podstawił pod drzwi jego pokoju .
- Prześpij się . To jest Ci teraz najbardziej potrzebne . Jutro wszystko wróci do normy , zobaczysz .
 - Czekaj…
- Chciałam Ci podziękować , ja …
- Nie dziękuj , idź spać  - uśmiechnął się do mnie i oddalił .  
Bez jakich kol wiek chęci do życia i sił , opadłam na łóżko i zasnęłam. ZNOWU .  


14 ) ' życie ze zmartwieniami wita ponownie '


  Rozdział 14.



Obudziło mnie rażące światło. Przekręciłam się na drugi bok. Nie miałam na sobie nic , prócz kołdry , którą się opatuliłam. Spojrzałam na  Nialla , który wstał wcześniej ode mnie. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy. 

- Hej słońce.  Jak się czujesz ? 
- Cudownie , kocham Cię.
 Horan uśmiechnął się i namiętnie mnie pocałował . Pod kołdrą , jeździł swoją ręką po moim udzie.
- Może to powtórzymy ? – łobuzersko się uśmiechnął.
- Widzę , że Ci się spodobało . Dla mnie bomba  - zaśmialiśmy się jednocześnie . 
------------------------------------------
Po śniadaniu poszliśmy do Sali na 3 piętrze , gdzie znajdowało się ‘ mini studio’ . Wszyscy już na nas czekali. Każdy wymienił jednoznaczne spojrzenia. Wiedzieliśmy o co chodzi. 

- Niall , chodź na chwilę , pomożesz mi , bo to nie działa ! – zawołał Liam , a blondyn od razu poszedł za jego głosem…
- I co ? Zmiany ? – spytał podekscytowany Lou.
- Tak – zrobiłam słodki uśmieszek.
- Coś słabo , w ogóle was nie było słychać – powiedział Zayn , na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Za mocno spaliście i tyle – wystawiłam im język
Zauważyłam , że Harry siedział przybity. Nic się nie odzywał .
- Harold , co się stało? – spytałam z troską.
- Y , Co? Nie , nic – sztucznie się uśmiechnął.
- Justin e, pozwolisz na chwilę ? – spontanicznie wstał Lou , pokazując mi ręką , że mam z nim wyjść.
- Pewnie..

*wyszliśmy z Sali*
- Słuchaj , jest coś o czym musisz wiedzieć …
- O cholera ! Ja też o czymś zapomniałam ! Muszę Ci powiedzieć .
- To razem , spokojnie . Na raz , dwa .. trzy ! Harry cię kocha !
- Zapomnieliśmy się zabezpieczyć !
- Co ?! Jak to ?! – wykrzyczeliśmy w tym samym czasie .
- Musisz to sprawdzić , czy , no wiesz ...  nie jesteś …
- Boże..
- Jestem z Tobą, nie martw się – mocno mnie przytulił .
- Dzięki , ale co z Harrym ?
- Nim na razie się nie przejmuj.  Co innego jest teraz ważniejsze.

* Po chwili wróciliśmy do reszty*
Zachowywaliśmy się , gdyby nic się nie stało. Natomiast sprawa była bardzo poważna . No bo kto normalny będąc w moim wieku chciałby mieć dziecko ?! To wszystko zupełnie nie tak.  Nie miało to wyglądać w ten sposób.  ‘’ Cholera jasna , co ja teraz mam zrobić ? ‘’ – myślałam.
*Do Sali wszedł uradowany Niall. * 
Musnął wargami mój policzek i usiadł obok.
Nagle wszystkiego mi się odechciało i straciłam dobry humor. Blondyn to zauważył.

 - Co jest kochanie ? – był zmartwiony.
- Wiesz , źle się czuję . Pójdę się położyć.
- Poczekaj , pójdę z Tobą – wstał i pomógł mi się podnieść.
- Niall , nic mi nie jest. Poradzę sobie. Z resztą to ważna próba. Zostań. – powiedziałam spokojnie , ale stanowczo . 

Musnęłam lekko jego usta , po czym wyszłam. Zaczęło mi się kręcić w głowie , ale jakimś cudem trafiłam do kuchni . Szukałam apteczki , miejąc nadzieję , że coś dla siebie znajdę.  Natrafiłam na sporą masę tabletek . Przeczytałam tylko , że są przeciwbólowe i bez zastanowienia połknęłam garść. Popijając , poszłam do salonu i położyłam się wygodnie na sofie. W idealnej chwili dostałam silnego bólu głowy. 

‘’ Może to przez to , że wczoraj trochę wypiłam ? Boże , przecież to jasne.  Dostałam opóźnionego kaca… Ale ja jestem głupia ,czy coś takiego w ogóle istnieje ? A może to przez to , że jestem … Nie , NIE – rozmyślałam , niedowierzając. Jak mogliśmy zapomnieć o zabezpieczeniu ? Pieprzone gumki. To takie ważne. Niestety WTEDY – myślami byłam gdzie indziej.. ''
Ból stawał się coraz silniejszy , więc zażyłam kolejną porcję tabletek. Czułam jak powoli odlatuję.Jakbym była na fazie .  Usłyszałam  czyjeś kroki . Ktoś zbiegał po schodach. Udałam , że śpię. Po chwili , ktoś już stał naprzeciwko mnie .

- Justine ? Śpisz ?  Boże , Jus ! Słyszysz mnie ?!– to był Lou, potrząsający mną .
- Uspokój się , tylko odpoczywam .
- Czy z tobą jest całkiem źle ?! W pudełku była cała masa tabletek , a teraz nie zostało prawie nic !  Ile wzięłaś ?!
- Nie twoja sprawa …
- Moja ! Właśnie , także moja ! Słuchaj , wiem , że jest ci ciężko i to jest dla Ciebie koszmar , ale to nie powód , żeby odbierać sobie życie ! Zwariowałaś ?! Potrzebujemy Cię ! Przejdziemy przez to razem , mimo wszystko ! Rozumiesz ?! Pytam się czy rozumiesz ?!
- Taa …
- Spójrz na mnie !
Niechętnie odwróciłam głowę w jego stronę.
-  Teraz , pójdę do apteki i kupię test. Kiedy tu wrócę , masz kontaktować ! Pójdziesz i zrobisz z nim co trzeba . Chciałbym wiedzieć pierwszy . 

Zaczęłam płakać . Nie , to nie był płacz , tylko wycie z odrobiną łez w oczach.
 - A co , jak będzie pozytywny ? Zniszczyłam nam życie ! Niallowi ,  wam , sobie .. Nie wiem co zrobię , chyba się zabiję – palnęłam.
- Zakazuję Ci tak mówić , cholera ! Słyszysz ?!  Uspokój się – zrobił długi wdech – Jestem przy Tobie i będzie dobrze . My wszyscy jesteśmy – przytulił mnie mocno , po czym pocałował w czoło i wyszedł. *Zasnęłam na sofie *.